• image
  • :-)
  • :-)
  • image
  • Znasz cytat?
  • :-)
  • dni_otwarte
  • www.ezn2d.c0.pl
  • :)
Wycieczka do miejsc pamięci
sobota, 23 listopada 2013 11:58

W ramach projektu Urzędu Miasta Wrocławia 20. i 21. 11. 2013 r. uczniowie klasy II D z nauczycielami wzięli udział w wycieczce do Miejsc Pamięci. Zapraszamy do lektury relacji Michała Gapińskiego.

Wycieczka do Krakowa

20 listopada pojechaliśmy na dwudniową wycieczkę do Krakowa, Wieliczki i Oświęcimia. Zbiórka odbyła się o godzinie 5:45 na parkingu Lidla. Tradycyjnie mieliśmy lekkie opóźnienie wyjazdu spowodowane gapiostwem niektórych uczestników. Nasz środek transportu był przestronny jak na autokar. Na tylnej szybie widniały nalepki wielu funkcji tego autokaru: wi-fi, toaleta, jedzenie oraz kilka innych. Mimo poszukiwań nie odnaleźliśmy bezprzewodowego internetu,  co zdemotywowało niektórych uczestników, lecz podróż minęła nam  wesoło.  Na tyłach autokaru zawsze było o czym porozmawiać, więc cisza rzadko kiedy tam gościła.

  Najpierw odwiedziliśmy Wawel. Turystów było wielu, ale nie mieliśmy problemu w dostaniu się pod groby pary prezydenckiej oraz Józefa Piłsudskiego. Największe wrażenie na zamku wzbudził we mnie olbrzymi dziedziniec. Jego ściany w częściach balkonowych ozdobione były malowidłami. Po wyjściu z  Wawelu szybko udaliśmy się na Rynek, mijając przy okazji wiele zabytkowych kamieniczek i straganów z pieczywem. Na Rynku podzieleni na grupy rozpoczęliśmy grę miejską, polegającą na odnalezieniu kilku zabytków. Pierwszy był Ołtarz Wita Stwosza. W kościele bez problemu zrobiliśmy zdjęcia kaplicy ze strefy modlitewnej. Kiedy mieliśmy wyjść, zaczepił nas starszy mężczyzna, mówiąc, że ołtarz otworzy się za 10 minut. Zrobiliśmy szybkie głosowanie, z którego wynikło, że większość z nas chce  zobaczyć otwieranie ołtarza. Tu pojawiło się nasze nieodłączne szczęście, ponieważ po chwili czekania, gdy  już weszliśmy do kaplicy, okazało się, iż wielkie dzieło z Kościoła Mariackiego zostało już otwarte. Lekko zasmuceni ruszyliśmy do… budki z kebabem. Zamówiliśmy tortille i rozpoczęliśmy powrót na miejsce zbiórki. Na trasie kościół-kebab-kościół zaliczyliśmy kolejne punkty gry terenowej, czyli: miejsce hołdu pruskiego, restaurację u Wierzynka, miejsce przysięgi Tadeusza Kościuszki i Sukiennice. Po południu ruszyliśmy do Wieliczki. W kopalni oprowadzał nas przewodnik, który w sposób interesujący i zabawny opowiadał o historii tego miejsca. W dwóch komnatach stary duch kopalni rzucił nam wyzwania. Bez najmniejszego problemu zaliczyliśmy wszystkie, nagrodą był kryształek soli i zakładka, autentyczność kryształku sprawdziłem od razu własnym językiem. Najpiękniejszym miejscem kopalni była wielka sala znana z różnych zdjęć lub filmów. Co tydzień odbywają się w niej msze święte dla wiernych. To miejsce naprawdę budziło mój podziw. Wyjście z kopalni ku naszej radości nie odbyło się po 325 schodach,  lecz windami. Uczucie przy wjeżdżaniu tymi ciasnymi klatkami do góry można porównać do atrakcji w lunaparku, niektórzy (nie wymieniając z nazwisk) piszczeli jak małe dziewczynki, gdy windy na chwilę zjechały w dół, aby do kolejnej mogli wejść następni ludzie. Z kopalni wyjechaliśmy niezwykle wycieńczeni, ale równie weseli jak na początku.

Po kilkunastu minutach poszukiwań odnaleźliśmy miejsce noclegu. Na pierwszy rzut oka nie robiło oszałamiającego wrażenia,  trzy rządki  niskich baraków. Po wejściu do środka jednak uznaliśmy, że byliśmy w dużym błędzie. Pokoje były przestronne, dobrze wyposażone i utrzymane w nienagannym porządku. Jedzenie podawane w tamtejszej jadalni było jednym z lepszych, jakie jadłem na wycieczkach. W nocy nasz pokój stał się w ciągu 10 minut najczęściej odwiedzanym pokojem. W mgnieniu oka z 6 osób zrobiło się 16. Nauczycielki nie wprowadziły wielkiego rygoru co do ciszy nocnej, więc noc minęła nam w towarzystwie praktycznie wszystkich uczestników wycieczki.

 W dniu powrotu zatrzymaliśmy się na zwiedzanie obozu Auschwitz-Birkenau. Zagospodarowanie baraków przez muzeum idealnie oddaje to, co przewodnicy chcą przekazać. Każdy odebrał to miejsce po swojemu, ale jedno jest wiadome, każdy człowiek powinien je odwiedzić. Po zwiedzaniu ruszyliśmy w stronę Wrocławia. Potwierdziła się nasza teza mówiąca, że droga do celu i z powrotem jest często równie emocjonującą co sam cel. Zmęczeni,  ale dumni z siebie wysiedliśmy na parkingu Lidla, skąd każdy ruszył  swoją stronę.  Oby było więcej takich wycieczek, jedyny jej minus to to, że była krótka.

Gapinszczak

 

.