|
23.01.2013 r. uczniowie i nauczyciele naszej szkoły - z inicjatywy Szkolnego Klubu Inicjatyw Kulturalnych i Pani Profesor Jolanty Ilnickiej - obejrzeli długo oczekiwane, premierowe przedstawienie WTW. Spektakl w reż. Lecha Raczaka wymaga od widza intelektualnego zaangażowania, gdyż deklamacje aktorów pełne są sentencji i uogólnień, co odróżnia przedstawienie od poprzednio przez nas oglądanych, gdy głównie angażowaliśmy nasze zmysły, podziwiając plastykę i muzyczność prezentowanych spektakli.
Bardzo długie oklaski, jakie aktorom zgotowała widownia po zakończeniu przedstawienia, świadczą o tym, że nowa propozycja artystyczna WTW podobała się i z niecierpliwością oczekujemy na kolejne premiery.
Poniżej zamieszczamy recenzję spektaklu autorstwa p. Karoliny Miculi, zaczerpniętą z portalu TuWrocław.pl:
„ Życie jest snem to spektakl wg dramatu Pedra Calderona de la Barci. Dramat XVII-wiecznego pisarza osadzony jest w odległej, egzotycznej krainie, którą jest Polska. W tej Polsce światem rządzi Niebo. Rzeczywistość kreują przepowiednie zapisane w gwiazdach i wyśnione na jawie koszmarne sny. Głównym bohaterem jest Sigismundo, w tej roli fantastyczny Krzysztof Zych, dziecię królewskiej korony, który całe życie jest więziony przez swego ojca, króla Basilia (Maciej Tomaszewski), gdyż przepowiednia wiązała z nim zagładę dla królestwa. Basilio jednak postanawia spróbować przekazać mu swą koronę i na jeden dzień uwalnia go z okowów. Równolegle tajemnicza Rosaura (Anna Kieca) przybywa do Polski, by zabić księcia Moskwy (Tadeusz Ratuszniak) za to, że bierze za żonę infantkę Estrellę (Aleksandra Dytko i Jolanta Solarz). Mają oni bowiem objąć tron, gdy Sigismundo zacznie wypełniać krwawą przepowiednię. Sigismundo toczy swoje życie-sen, próbując dociec prawdy. Początkowo śni o życiu, gdy zaś zostaje mu ono przywrócone, zdaje się być jawą. Sennym marzeniem, w którym spełniają się jego okrutne życzenia. Czemu miałyby się nie spełniać - Przecież to mój sen - krzyczy Sigismundo w obliczu kolejnej popełnionej zbrodni. Reszta bohaterów też śni, śnią o władzy, o zemście, o rewolucji, o sprawiedliwości, czy honorze. W spektaklu akcja toczy się jak we śnie. Dialogi pełne niedomówień, repetycja niektórych scen, zdwojenie postaci (dwie infantki Estrelle), przedmioty i historie, które nie dążą do rozwiązania, bohaterowie przybywający "znikąd" (na szczególną uwagę zasługuje postać Błazna, którego kapitalnie zagrał Krzysztof Boczkowski). Wszystko to obserwuje senna mara, niby Duch Królowej, w którą wcieliła się Irena Rybicka. Granice snu i rzeczywistości coraz bardziej się upłynniają, a akcji wtórują żołnierze, wygrywający na trąbce, tubie i bębnie wciąż tę samą, przenikliwą melodię.” |